Witamy - Zapraszamy


 
PortailAccueilFAQS'enregistrerConnexion

Partagez| .

Poésie polonaise

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas
MessageAuteur
MessageSujet: Poésie polonaise Sam 27 Oct 2007 - 21:07

Dans ce topic, nous vous proposons de faire connaître un poète que vous aimez bien...

Le lien généraliste très sérieux :

http://www.culture.pl/fr/culture/artykuly/es_przeglad_wydarzen_poetyckich


Pour commencer... celui-ci (par la tragédie de son histoire)

Krzysztof Kamil Baczyński


Biała magia

Magie blanche


Stojąc przed lustrem ciszy
Barbara z rękami u włosów
nalewa w szeklane ciało
srebrne kropelki głosu.


Devant le miroir du silence
Mains dans les cheveux de Barbara
Fait couler en son corps de verre
Les gouttes d'argent de sa voix.

I wtedy jak dzban - światłem
zapełnia się i szkląca
przejmuje w siebie gwiazdy
i biały pył miesiąca.


Lors elle s'emplit de lumière
Telle qu'un vase et rayonnant,
Elle prend en soi les étoiles
Et la blanche poudre lunaire.

Przez ciała drżący pryzmat
w muzyce białych iskier
łasice się prześlizną
jak snu puszyste liski.


A travers son corps vibrant prisme,
Musique aux scintillements blancs,
Se faufileront des hermines
Soyeuses folioles du rêve.

Oszronią sią w nim niedźwiedzie,
jasne od gwiazd polarnych,
i myszy się strumień przewiedzie
płynąc lawiną gwarną.


En lui se givreront des ours
Clairs reflets d'étoiles arctiques
D'un ruisseau de souris le cours
En avalanchey va bruire.

Aż napełniona mlecznie,
w sen się powoli zapadnie,
a czas melodyjnie osiądzie
kaskadą blasku na dnie.


De lactescence ivre voilà
Qu'au lent sommeil elle succombe
Et que mélodieux l'éclat
Du temps en cascade au fond tombe.

Więc ma Barbara srebrne
ciało. W nim pręży się miękko
biała łasica milczenia
pod niewidzialną reką.


Donc Barbara possède un corps
D'argent. Où s'étire indolente
La blanche hermine du silence
Sous une imperceptible main.

4 stycznia 1942, 3 w nocy

4 janvier 1942, dans la nuit, à 3 h

Traduction de Roger Legras




Quelques liens pour en savoir plus :

http://baczynski.kulturalna.com/b-11.html

http://baczynski.of.pl/

http://fr.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Kamil_Baczy%C5%84ski
Laurent
NOUVEAU (ELLE)
NOUVEAU (ELLE)



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Sam 27 Oct 2007 - 21:10

Un poème de Tytus Czyżewski, intitulé Twarz widziana - Le visage nu

Naprzeciw - szyba srebrno-sina
Kawiarny -
Raz, dwa, trzy,
Naprzeciw
"Kawa", "Mazagran", "Grenadyna".


En face - la vitre bleu-argent
Un café -
Un, deux, trois,
En face
"Café", "Mazagran", "Grenadine"

Biała ręka trzyma
Gazetę.
Cztery, pięć, sześć -
Naprzeciw
Widzę pół twarzy
Kobiety.


Une main blanche tient
Un journal.
Quatre, cinq, six -
En face
Je vois la moitié d'un visage de femme.

Błoto bryzga spod kół,
Serce się tłucze.
Naprzeciw
To ona


Les roues font gicler la boue,
Un coeur se débat.
En face,
C'est elle,

Czyta "Journal des Débats"
Spogląda : siedem, ośm,
Widzę twarze dwie i pół !
Nie !


Elle lit le "Journal des Débats".
Je regarde : sept, huit,
Je vois deux visages et demi !
Non !

To nie ona - e bah !!
był to zwid...


Ce n'est pas elle - bah !!
c'est un mirage...



Qui est ce poète? Voyez les liens ci-dessous, il n'était pas que poète d'ailleurs.

Du bla-bla en anglais :

http://www.culture.pl/en/culture/artykuly/os_czyzewski_tytus

... ou en polonais :

http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_czyzewski_tytus

... quelques toiles :

http://webart.omikron.com.pl/PAINT/AUTHORS/CZYZ_TY/index.htm

... d'autres :

http://www.malarze.com/artysta.php?id=43

Si vous trouvez quelque chose en français... il n'est pas interdit d'en faire profiter la communauté.
Laurent
NOUVEAU (ELLE)
NOUVEAU (ELLE)



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Sam 27 Oct 2007 - 21:11

Adam Mickiewicz

Do wizytujących - Aux visiteurs

Pragniesz miłym być gościem, czytaj rady moje :
Nie dość wszedłszy donosić, o czym wszyscy wiedz&#261,
Że dzisiaj tam walcują, ówdzie obiad jedzą,
Zboże tanie, deszcz pada, a w Grecji rozboje.


Si tu veux être un hôte aimable, alors, écoute :
Ce que chacun connaît, n'annonce pas en vain :
Qu'on se bat là, qu'ici l'on dîne, que les grains
Baissent, qu'il pleut, qu'en Grèce on vole sur les routes...

Jeśli w salonie znajdziesz bawiących się dwoje,
Zważaj, czy cię z ukłonen, z rozmową uprzedzą,
Czyli daleko jedno od drugiego siedzą,
Czy wszystko jest na miejscu, czy w porządku stroje.


Sur un couple, au salon, tu peux tomber, sans doute :
Vois s'ils sont le premier à nouer l'entretien ;
Si l'ordre et les habits sont ainsi qu'il convient ;
Si, de se tenir près l'un de l'autre, ils redoutent...

Jeśli pani co wyraz zaśmiać się gotowa,
Choć usta śmiać się nie chcą ; jeśli panicz z boku
Pogląda i zegarek dobywa i chowa,


Quand feint de rire à tout la dame, en désaveu
D'un visage pincé ; quand le jeune monsieur
Jette un oeil de côté, consulte cent fois l'heure,

I grzeczność ma na ustach, a coś złego w oku :
Wiesz, jak ich trzeba witać - Bywaj zdrów, bądź zdrowa
A kiedy ich masz znowu odwiedzić - Po roku.


Courtois en ses propos, mais le regard méchant...
Quels seront donc tes voeux - La santé vous demeure
Et quand faut-il chez eux revenir - Dans un an.

Traduction de Roger Legras

Quelques liens :

http://fr.wikipedia.org/wiki/Adam_Mickiewicz

http://www.mickiewicz.art.pl/

http://www.iam.pl/pl/site/
Laurent
NOUVEAU (ELLE)
NOUVEAU (ELLE)



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Sam 27 Oct 2007 - 21:13

Un autre poème de Wislawa Szymborska cette fois:

" La fin et le commencement "

Certains,
pas tout le monde.
Pas la majorité, mais une minorité.
Hormis les écoliers qui le doivent,
et les poètes eux-mêmes.
Ca doit faire dans les deux mille.
Certains aiment.
Mais on aime aussi le potage aux vermicelles.
On aime les compliments et la couleur bleu clair.
On aime un vieux foulard
On aime flatter un chien. La poésie, mais qu'est donc la poésie ?
Plus d'une réponse brûlante a déjà été donnée.
Et moi je n'en sais rien.
Je n'en sais rien et je m'y accroche
comme à une rampe de salut.
Laurent
NOUVEAU (ELLE)
NOUVEAU (ELLE)



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Jeu 31 Déc 2009 - 15:23

Une strophe d'un poème que j'aime beaucoup:

Chrząszcz, Jan Brzechwa

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie.
Wół go pyta: „Panie chrząszczu,
Po cóż pan tak brzęczy w gąszczu?"

Pour la traduction je ne suis pas sûr du tout (faudra me corriger!)

A Szczebrzeszyn, un scarabé bourdonne dans les roseaux
Et c'est pour ça que Szczebrzeszyn est connu.
Un boeuf(?) lui demande: "Monsieur le scarabé,
Pourquoi bourdonnes-tu dans les buissons ?"

(Il est vraiment trés difficile à prononcer!)
Listo
NOUVEAU (ELLE)
NOUVEAU (ELLE)



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 18:10

Ca fait plus de vingt minutes que j'essaye de le lire correctement...et en une seule fois



Je ne vous raconte pas la partie de rigolade,
Plus j'essaye plus ca devient difficile...


Weronika est pliée de rire...rien qu'à m'écouter, et je ne vous parle pas de Babcia...



Ce serait sympa si tu pouvais la mettre entièrement... cette Belle Poésie


JAKUB i WERONIKA W.
SUPERSTAR
SUPERSTAR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: W SZCZEBRZESZYNIE CHRZASZCZ BRZMI W TRZCINIE Ven 1 Jan 2010 - 19:49

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie

I Szczebrzeszyn z tego słynie.

Wół go pyta: ”Panie chrząszczu,

Po co pan tak brzęczy w gąszczu?”

”Jak to - po co? To jest praca,

Każda praca się opłaca.”

”A cóż za to Pan dostaje?”

”Też pytanie! Wszystkie gaje,

Wszystkie trzciny po wsze czasy,

Łąki, pola oraz lasy,

Nawet rzeczki, nawet zdroje,

Wszystko to jest właśnie moje!”


- Jan Brzechwa ”CHRZĄSZCZ”


oublier ses ancêtres, c'est être comme un ruisseau sans source, un arbre sans racine
sonia
ADMINISTRATEUR
ADMINISTRATEUR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 20:57

Merci Sonia.





JAKUB i WERONIKA W.
SUPERSTAR
SUPERSTAR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 23:26

Wychowałem się na wierszach Jana Brzechwy Smile
maciek
EXPERT(E)
EXPERT(E)



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 23:34

RYBY, ŻABY I RAKI


Ryby, żaby i raki
Raz wpadły na pomysł taki,
Żeby opuścic staw, siąść pod drzewem
I zacząć zarabiać śpiewem.
No, ale cóż, kiedy ryby
Śpiewały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Karp wydął żałośnie skrzele:
"Słuchajcie mnie przyjaciele,
Mam sposób zupełnie prosty -
Zacznijmy budować mosty!"
No, ale cóż, kiedy ryby
Budowały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Rak tedy rzecze: "Rodacy,
Musimy się wziąć do pracy,
Mam pomysł zupełnie nowy -
Zacznijmy kuć podkowy!"
No, ale cóż, kiedy ryby
Kuły tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Odezwie się więc ropucha:
"Straszna u nas posucha,
Coś zróbmy, coś zaróbmy,
Trochę żywnosci kupmy!
Jest sposob, ja wam mówię,
Zacznijmy szyć obuwie!"
No, ale cóż, kiedy ryby
Szyły tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Lin wreszcie tak powiada:
"Czeka nas tu zagłada,
Opuścilismy staw przeciw prawu -
Musimy wrócić do stawu."
I poszły. Lecz na ich szkodę
Ludzie spuścili wodę.
Ryby w płacz, reszta też, lecz czy łzami
Zapełni się staw? Zważcie sami,
Zwłaszcza że przecież ryby
Płakały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.


oublier ses ancêtres, c'est être comme un ruisseau sans source, un arbre sans racine
sonia
ADMINISTRATEUR
ADMINISTRATEUR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: DWIE GADULY>>JAN BRZECHWA>> Ven 1 Jan 2010 - 23:42

Ponoć dotąd ziemski padół
Nie znał jeszcze takich gaduł,
Jak dwie panie: Madalińska
Z Gadalińską z miasta Młyńska.

W domu, w sklepie czy na rynku
Językami, tak jak w młynku,
Mielą wciąż bez odpoczynku;
Każda gada - byle długo,
Jedna z drugą i przez drugą,
A gdy zasną, nawet we śnie
Rozmawiają jednocześnie:
O tym, co się z wiatrem dzieje,
Wtedy, kiedy wiatr nie wieje,
Że na poczcie wybuchł pożar,
Że się mydlarz z praczką pożarł,
Że aptekarz dostał pryszczy,
Że sędzinie nos się błyszczy,
Że kokoszka od sąsiadki
Zniosła cztery jajka w kratki,
Że cioteczna spod Piaseczna
Okazała się stryjeczna,
Bo kuzynka z Ciechocinka
Zamiast córki miała synka,
Po czym właśnie znikła z Młyńska
Ciechocińska Madalińska.

Madalińska rada gada,
Gadalińskiej opowiada:
Kto, dlaczego, jak i kogo.
A sąsiedzi spać nie mogą.

Krzyczy piekarz: "Moje panie,
Czas już skończyć to gadanie!"
Doktor także lubi ciszę,
Do milicji skargę pisze

Przyszła władza, jak to władza,
Upomina i doradza:
"Dość już, pani Madalińska,
Dość już, pani Gadalińska,
Bo wyjadą panie z Młyńska!"

Lecz to dla nich rzecz nienowa,
Niechaj wobec nich się schowa
Cała Rada Narodowa.

Gadalińska rada gada,
Madalińskiej opowiada:
"Mówią w maglu, moja pani,
Że na wiosnę będzie taniej,
A po drugie, że już w lecie
Będzie wojna, a po trzecie,
Że się wszystko jeszcze zmieni,
Jak śnieg spadnie na jesieni."

Tak już siedem lat bez przerwy
Wszystkim w mieście szarpią nerwy
Dwie plotkarki: Gadalińska
Z Madalińską z miasta Młyńska.






oublier ses ancêtres, c'est être comme un ruisseau sans source, un arbre sans racine
sonia
ADMINISTRATEUR
ADMINISTRATEUR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 23:44

UNE AUTRE VERSION DE >DWIE GADULY>

Krzyczy rejent: "Moje panie,
Czas już skończyć to gadanie!"
Doktor także lubi ciszę,
Do starostwa skargę pisze.

Przyszła władza starościńska:
"Dość już, pani Madalińska,
Dość już, pani Gadalińska,
Bo wysiedlę panie z Młyńska."

Ale nawet pan starosta
Dwóm gadułom tym nie sprosta.

Gadalińska rada gada,
Madalińskiej opowiada:
"Jak się skończy wojna chińska,
Moja pani Madalińska,
Wojna chińska, moja pani,
Może wreszcie będzie taniej!"

Już po jednej tej rozmowie
Pan starosta stracił zdrowie
I jak stał, tak właśnie z rynku
Przeszedł prosto w stan spoczynku


oublier ses ancêtres, c'est être comme un ruisseau sans source, un arbre sans racine
sonia
ADMINISTRATEUR
ADMINISTRATEUR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 23:49


Przypomnienie dawnej miłości


Autor: Karpiński

Potok płynie doliną,
Nad potokiem jawory,
Tam ja z tobą, Justyno,
Słodkie pędził wieczory.
Noc się krótka zdawała,
Żegnamy się z świtaniem,
Miłość sen nam zabrała,
Miłość żyje niespaniem.
Nikt nie widział, nie szydził,
Niebo świadek jedyny!
Jam się nieba nie wstydził,
Miłość była bez winy.
Raz się chmura zebrała,
Piorun skruszył dębinę;
Tyś mię drżąca ściskała
Mówiąc: “Sama nie zginę.”
Oto przy tym strumieniu,
Oto przy tej jabłoni,
Wieleż razy w pragnieniu
Wodę piłem z jej dłoni?
Dziś, kiedy nas w swym gniewie
Los rozdzielił opaczny,
Znaki nasze po drzewie
Popsuł pasterz niebaczny.
I ślady się zmazały!
Las zarasta krzewiną!
Potok, drzewa zostały;
Ciebie nie masz, Justyno!



oublier ses ancêtres, c'est être comme un ruisseau sans source, un arbre sans racine
sonia
ADMINISTRATEUR
ADMINISTRATEUR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Ven 1 Jan 2010 - 23:58

@maciek a écrit:
Wychowałem się na wierszach Jana Brzechwy Smile



Przypomina także wiele wspomnień babci ...



JAKUB i WERONIKA W.
SUPERSTAR
SUPERSTAR



Revenir en haut Aller en bas
MessageSujet: Re: Poésie polonaise Aujourd'hui à 23:13

Contenu sponsorisé




Revenir en haut Aller en bas

Poésie polonaise

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut
Page 1 sur 1

Permission de ce forum:Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum
Witamy - Zapraszamy  :: Polska i Polacy - La Pologne et les Polonais :: Literatura Polska - Littérature Polonaise-